Zmiana

Katarzyna M. / 2016-11-29
Odwiedzin: 2008
Założony: 2016-11-29 13:49:38

Witam wszystkich.

Być może jest to jedna historia podobna do innych, natomiast działa się w moim życiu i zmieniła mnie jako człowieka i kobietę. Ktoś kiedyś powiedział, że sport to lek na wszystko i przyznam mu rację. Sport stał się częścią mojego życia, sposobem na wszystko. Fit moda ogarnęła wielu, ja odnalazłam prawdziwą pasję.

Myślę, że całe moje życie miało wpływ na to, że teraz wylewam hektolitry potu na siłowni, wychodzę po dwóch godzinach, trenuję często i zawsze daje z siebie wszystko. Moja historia zaczyna się od zniszczonego dzieciństwa w strachu i patologii, po zostanie matką i zmianę wszystkiego o 180 stopni.

Piłam i to sporo, jadłam byle co. Jako dwudziestolatka miałam za sobą ciężki bagaż doswiadczeń, brak wsparcia (brak rodziców), toteż jadłam byle co, moim hobby był sen, a znakiem rozpoznawczym puszka piwa w ręce. Gdzieś tam się w życiu pogubiłam po prostu. Nie miałam w sobie tej iskry, by cokolwiek zmienić, bo jak? Rozkładałam ręce.

Dwie kreski na teście ciążowym. Ręce mi się trzęsły. Alkohol, papierosy to wszystko poszło w kąt w jeden dzień (tak, dobrze widzisz). Zostałam matką. Dziecko przestwaiło mi priorytety, dojrzałam, zaczęłam inaczej patrzeć na życie i je zmieniać z partnerem u boku. Przestawiłam swoje myślenie na pozytywne. Córka była moim impulsem do zmian.

Przyszedł dzień , że spojrzałam na siebie. Byłam ani gruba, ani chuda, no nawet jako matka karmiąca wyglądałam szczupło, natomiast zapragnęłam zmian i wiedziałam że to mój czas by się rozwijać, zaznać czegoś nowego.

Zaczęłam biegać. Co drugi dzień biegałam po parku jak szalona. Z tego względu że w ogóle nie miałam do czynienia z ruchem bolały mnie pszczele, ale to nic, nie poddawałam się. Zwolniłam tempo, natomiast konsekwencja była każdego dnia, czy deszcz, czy żar lał się z nieba, biegłam przed siebie z muzyką w uszach i liczącym kilometry telefonem w cyckach ( nie miałam gdzie go schować:)). Czytałam blogi o bieganiu, uczyłam się. Kiedy przebiegłam pierwsze 10 km chciało mi się krzyczeć ze szczęścia i w tym momencie wiedziałam, że niemożliwe nie istnieje.

Chciałam więcej. Poszłam na siłownię. Pierwsze zajęcia fitness. Niee, to nie było to. Trochę się bałam tych wszystkich ludzi, nieznanego miejsca ale to nic. Wzięłąm sztangielki. Podglądając innych naśladowałam ruchy. I tak już każdego dnia. Każdego dnia ćwiczyłam z ciężarami, z lękami. Następnie przyglądałam się temu co jem. Słodkie wyrzuciłam, kurczak w panierce? ? chyba nie..wyrzuciłam. Zmieniłam menu. Ćwiczyłam, spałam, ćwiczyłam i tak wiele miesięcy.. Trening rozluźniał moje napięcia, myśli, doprowadzał mnie do takiego rodzaju zmęczenia że byłam szczęśliwa, odetchnęłam od garów. Kiedy ciężko mi było zrobić kolejne powtórzenie wyrzucałam z siebie złość i wszystkie negatywne emocje które we mnie siedziały, udowadniałam sobie że potrafię, poznawałam nowych ludzi, dostrzegałam efekty. Każdy nowy widoczny mięsień cieszył mnie niesamowicie. Z miną seryjnego zabójcy pop prostu ostro trenowałam.

Kobiety silne są.

Zapragnęłam więcej. Poszłam na dobry kurs trenerski. Ile mi radości sprawiało gdy na siłowni ktoś prosił o pomoc! Czułam tę potrzebę pomagania, podnoszenia na duchu, czułam w tym jakąś misję, poszłam za głosem serca i trafiłam w punkt..

Od tamtej pory wiem jakie błędy popełniałam, zmieniałm technikę, uzmysłowiłam sobie, że sporo ludzi na siłowni nie ćwiczy technicznie dobrze, więc zmieniłam złe nawyki treningowe, wypróbowałam masę metod treningowych i innych rzeczy na sobie, udoskonaliłam sposób odżywiania, stałam się świadomą, trenującą kobietą , która z wielkiem sercem potrafi pomóc innym zagubionym kobietom, jeśli tego chcą. Przede mną jeszcze długa droga, ale ile już za mną! Mogę być z siebie dumna.

Jestem matką z pasją. Nie wyobrażam sobie całe zycie stać w kuchni i zawiajć gołąbki. Chcę się spełniać, być przykładem dla córki i stanąć na drodze nie jednemu człowiekowi, który będzie potrzebował tej iskry do zmian której mi kiedyś brakowało.

Wciąż się rozwijam i chcę się uczyć od najlepszych. I to jest moim celem, rozwój.

Jedno mogę Wam powiedzieć, cokolwiek by się w życiu nie stało, cokolwiek byś nie przeszedł/przeszła w życiu jesteś w stanie zmienić swoje życie. Do chole@y trzeba w to wierzyć.

Pasja zawsze Cię poprowadzi.

Fit & Eat

Ostatnio dodane artykuły